- Kin jeśli myślisz, że ją
zatrzymasz to grubo się mylisz. - wysyczała groźnie wysoka blada
postać o długich czarnych włosach i wężowych oczach. Była to
Hebi, osiemnastoletnia córka Orochimaru. Spowita w cieniu nocy,
panującej aktualnie na ulicach Konohy, wyglądała jeszcze groźniej
niż zwykle. Jej zadaniem było zatrzymać córkę czwartego Hokage,
a powód tego jest bardzo poważny. Tej właśnie nocy, 24
października, Hoshi Uchiha, siostra bliźniaczka Sasuke Uchihy,
postanowiła opuścić wioskę, w poszukiwaniu starszego brata,
mordercy klanu Uchiha, Itachiego. Cała Konoha, była dziś po
stronie ostatniej kobiety z klanu, z wyjątkiem jej „przyjaciółki”
Kin Namikaze. Rok młodsza siostra Naruto Uzumakiego, usilnie
próbowała zatrzymać dziewczynę w wiosce. Misją Hebi, było
bezproblemowe doprowadzenie Hoshi do bram Konohy.
- Nie mam zamiaru z tobą gadać! Gdzie
jest Hoshi?! - warknęła blondynka
- Naprawdę myślisz, że pozwolę ci
się do niej zbliżyć po tym co zrobiłaś? Jesteś zwykłą suką,
Uzumaki. I ty śmiesz nosić nazwisko, Minato i Kushiny? Twój ojciec
był wspaniałym człowiekiem, a ty tak bezczelnie bezcześcisz jego
imię, zdumiewa mnie fakt, że masz tupet tu przychodzić i żądać
rozmowy z Hoshi – syknęła jadowicie Hebi, a z jej rękawa
wysunęły się węże gotowe w każdej chwili rzucić się na
nastolatkę
- Hebs-chan, daj spokój, mam ochotę
posłuchać tych bzdur – z dachu zeskoczyła postać spowita w
czarny płaszcz z kapturem zakrywający całą sylwetkę ukazując
światu tylko mały, lekko zadarty nos, pełne czerwone usta i
zaróżowione od zimna policzki. Kilka czarnych kosmyków wymsknęło
się spod kaptura opadając na śnieżnobiałą twarz. Blada dłoń
odgarnęła niesforną grzywkę.
- Odpuść sobie szukanie tej nędznej
szumowiny, zwanej twoim bratem! Po co się starasz!? To morderca i
tak nic nie wskórasz!!! Jesteś żałosna, myśląc, że on od tak
cię posłucha! - krzyknęła niebieskooka. Na ustach białoskórej
pojawił się grymas wściekłości. W drugiej dłoni, zalśniło
niebezpiecznie ostrze długiej, srebrnej katany. Latarnia stojąca
nieopodal nagle zgasła, kompletnie pozbawiając się światła z i
tak już ciemnej uliczki. W mroku rozbłysły dwa Sharingany. Jak
szybko je ujrzano, tak szybko zniknęły. Latarnia ponownie się
zapaliła, ukazując tym samym to co przed chwilą zaszło między
tymi dwiema dziewczynami. Hebi siedziała na dachu z uśmiechem
obserwując całe zajście. Zakapturzona postać stała niewzruszona
tak jak ją pozostawiono. Blondynka z kolei wiła się z bólu na
brudnej, przesiąkniętej deszczem ziemi.
- Daruj sobie te nędzne farmazony.
Kin, powiem szczerze, nigdy nie miałam do czynienia z osobą tak
głupią jak ty. Hebs-chan, możemy iść – osóbka odwróciła się
na pięcie, a płaszcz zafalował zgodnie z ruchem jej ciała. Wredny
uśmieszek na na bladej twarzy Księżniczki Węży powiększył się
nieznacznie. Wsunęła dłonie w przeciwne rękawy lawendowego kimona
i z gracją zeskoczyła z daszku. Wtem rozległ się tupot stóp i
krzyki dwójki czternastolatków. Naruto Uzumaki, brat Kin i
Jinchuriki Kyuubiego biegł w stronę dziewczyn
- Hoshi! Czekaj! - zawołał zdyszany
Naru
- Jeśli masz zamiar ją zatrzymać,
daruj sobie – Hebi odwróciła się w ich stronę. Chłopak
zatrzymał się przerażony obecnością córki największego wroga
Konohy. Dziewczyna stojąca obok, odwróciła się i ściągnęła
kaptur z głowy ukazując światu duże, lekko skośne, czarne oczy
okalane gęstymi, długimi rzęsami. Gęste lekko nastroszone czarne
włosy zostały uwolnione spod przykrywającego je kaptura
- Nie chcę cię zatrzymać, wiem, że
to dla ciebie ważne, dlatego chcielibyśmy ci coś dać. - blondyn
podszedł do rówieśniczki i zdjął z szyi niebieski kryształ,
zawieszony na brązowym rzemyku. - Chcę żebyś pamiętała o mnie i
wiedz, że będę przy tobie zawsze kiedy będziesz mnie potrzebować.
- Naruto, nie mogę go przyjąć –
zaprzeczyła Uchiha. W jej oczach powoli zaczęły zbierać się łzy.
- Nie wnerwiaj mnie, oczywiście, że
możesz – Uzumaki uśmiechnął się zakładając talizman na szyję
przyjaciółki. Przytulił ją mocno. - No a teraz leć... Gaara na
ciebie czeka!
Brunetka skinęła głową i ruszyła
w stronę bramy. Tak jak powiedział Naruto, przy bramie czekał
Gaara wraz z rodzeństwem.
Hoshi od razu wpadła w objęcia
czerwonowłosego wtulając głowę w jego obojczyk.
- Odwiedź mnie czasem co? -
zaproponował. Czarnowłosa kiwnęła potwierdzająco głową,
pomachała Piaskowemu rodzeństwu i oddaliła się w głąb lasu.
Nikt nie będzie jej szukał, wszyscy znają cel jej ucieczki. Klan
Uchiha już nie zawita w Konoha. Sasuke odszedł 5 miesięcy temu.
Teraz odeszła i ona. Zdradziła wioskę, tylko po to, by odnaleźć
morderce jej klanu i dołączyć do Akatsuki...
Na polanie czkały na nią dwie
postacie odziane w czarne płaszcze. Księżyc padł na twarz jednej
z nich ukazując rude włosy.
- Jednak przyszłaś – powiedział
wyciągając rękę ku niej – Masz to o co cię prosiłem?
Brunetka bez słowa wyciągnęła zza
paska spodni zwój ukradziony z Konoszańskiej biblioteki i położyła
go na dłoni rudego.
Zdobycie kilku zakazanych technik nie
było dla niej żadnym problemem.
- Jestem z ciebie dumny. Witamy w
Akatsuki, Hoshi!